Zapraszam Państwa w fascynującą podróż w czasie, do początków fotografii. Odkryjemy, jak wyglądały i działały pierwsze, często prymitywne aparaty fotograficzne, które dały początek współczesnej sztuce utrwalania obrazu.
Jak ciemna komnata malująca światłem utorowała drogę fotografii?
Zanim w ogóle pomyślano o utrwalaniu obrazu, istniała już fascynująca technika, której zawdzięczamy narodziny fotografii mowa o camera obscura, czyli „ciemnej komnacie”. Było to proste urządzenie optyczne, najczęściej w formie skrzynki lub nawet namiotu, które pozwalało na rzutowanie rzeczywistego obrazu zewnętrznego świata na wewnętrzną ścianę lub matówkę. Artyści renesansu, tacy jak Leonardo da Vinci, wykorzystywali ją do precyzyjnego odrysowywania perspektywy i proporcji, co znacząco ułatwiało ich pracę.
Camera obscurabyła genialnym wynalazkiem, który inspirował przez wieki. Jednak jej kluczowym ograniczeniem było to, że obraz, choć piękny i realistyczny, nie był trwały. Znikał w momencie, gdy zamykano otwór lub gaszono światło. To właśnie ta niemożność utrwalenia obrazu stała się motorem napędowym dla kolejnych wynalazców, którzy marzyli o tym, by „malować światłem” na zawsze.

Czym Niépce uchwycił pierwszy w historii widok z okna?
Prawdziwy przełom nastąpił około 1826 roku, kiedy to Joseph Nicéphore Niépce, francuski wynalazca, dokonał niemożliwego stworzył pierwszą trwałą fotografię, nazwaną heliografią. Jego proces polegał na naświetlaniu płyty cynowej pokrytej asfaltem syryjskim. Światło utwardzało asfalt w miejscach jaśniejszych, podczas gdy nieutwardzone partie były następnie wypłukiwane. Cały proces był niezwykle długotrwały, a ekspozycja trwała wiele godzin, co dzisiaj wydaje się niewyobrażalne.
Aparat, którym Niépce wykonał ten historyczny „Widok z okna w Le Gras”, był niezwykle prosty:
- Była to drewniana skrzynka, prawdopodobnie wykonana własnoręcznie lub przez lokalnego rzemieślnika.
- Wyposażona była w pojedynczą soczewkę, która zbierała światło i rzutowała obraz na światłoczułą płytę.
- Brakowało w niej wszelkich udogodnień, które znamy z późniejszych aparatów ostrość ustawiano metodą prób i błędów, a czas naświetlania regulowano po prostu odsłaniając i zasłaniając obiektyw.

Jak wyglądał i działał aparat do dagerotypii, który zrewolucjonizował świat?
Prawdziwa rewolucja nastąpiła w 1839 roku wraz z ogłoszeniem wynalazku dagerotypii przez Louisa Jacquesa Mandé Daguerre’a. To właśnie wtedy pojawiły się pierwsze komercyjne aparaty, które, choć nadal prymitywne, były już znacznie bardziej zaawansowane niż konstrukcja Niépce’a. Miałem okazję oglądać takie aparaty i muszę przyznać, że ich rzemieślnicze wykonanie robi wrażenie.
Anatomia pierwszego komercyjnego aparatu
Komercyjne aparaty do dagerotypii, takie jak te produkowane przez firmę Giroux w Paryżu, były prawdziwymi dziełami sztuki stolarskiej i inżynieryjnej:
- Były to duże, solidne skrzynki, najczęściej wykonane z pięknego drewna, takiego jak orzech czy mahoń, co nadawało im elegancki wygląd.
- Ich konstrukcja składała się z dwóch wsuwanych w siebie pudełek. Pozwalało to na precyzyjne ustawianie ostrości poprzez przesuwanie tylnej części aparatu względem przedniej.
- Z przodu znajdował się mosiężny tubus z obiektywem. Był to zazwyczaj prosty, achromatyczny obiektyw, ale już znacznie lepszy niż ten w aparacie Niépce’a.
- Dekielek obiektywu pełnił rolę migawki jego zdjęcie rozpoczynało naświetlanie, a ponowne założenie kończyło je.
- Z tyłu aparatu umieszczano specjalną kasetę na światłoczułą płytkę, która była przygotowywana tuż przed ekspozycją.
Proces dagerotypii w praktyce
Dagerotypia była procesem wymagającym nie tylko aparatu, ale i sporego zaplecza chemicznego. Pierwsi fotografowie musieli być jednocześnie rzemieślnikami, optykami i chemikami. To nie było po prostu „pstrykanie” zdjęć, a raczej skomplikowany rytuał:
- Najpierw polerowano posrebrzaną płytkę miedzianą do lustrzanego połysku.
- Następnie płytkę uczulano na światło w oparach jodu, a później bromu, co czyniło ją światłoczułą.
- Tak przygotowaną płytkę umieszczano w kasecie i wkładano do aparatu, po czym naświetlano przez kilka, a nawet kilkanaście minut.
- Po naświetleniu płytkę wywoływano w oparach rtęci, co ujawniało ukryty obraz. Był to proces niebezpieczny dla zdrowia.
- Obraz utrwalano roztworem tiosiarczanu sodu, a następnie tonowano chlorkiem złota, co zwiększało jego trwałość i kontrast.
W efekcie otrzymywano jeden, unikalny obraz dagerotyp był pozytywem bezpośrednim, co oznaczało, że nie można było z niego wykonać żadnych kopii. Każde zdjęcie było jednorazowym dziełem.
Czy papierowy wynalazek z Anglii był poręczniejszy od dagerotypu?
Papier zamiast metalu i narodziny negatywu
Niemal równocześnie z dagerotypią, bo około 1841 roku, Anglik William Fox Talbot opracował proces kalotypii (nazywanej też talbotypią). Była to alternatywa, która, choć początkowo oferowała niższą jakość obrazu niż dagerotyp, wprowadziła fundamentalną innowację: użycie papierowego negatywu. To właśnie kalotypia po raz pierwszy w historii pozwoliła na tworzenie wielu odbitek z jednego negatywu, co było przełomem w myśleniu o fotografii. Aparaty do kalotypii były konstrukcyjnie podobne do dagerotypowych również drewniane i skrzynkowe ale często bywały nieco mniejsze i lżejsze, co czyniło je odrobinę bardziej poręcznymi.
Dagerotyp kontra kalotyp porównanie aparatów i procesu
Patrząc na te dwie pionierskie techniki, łatwo dostrzec ich kluczowe różnice, które zadecydowały o dalszym kierunku rozwoju fotografii:
| Cecha | Dagerotypia | Kalotypia |
|---|---|---|
| Nośnik obrazu | Posrebrzana płytka miedziana | Papier światłoczuły (negatyw) |
| Możliwość tworzenia kopii | Brak (unikatowy pozytyw) | Wiele odbitek z jednego negatywu |
| Jakość detali | Bardzo wysoka, ostra | Niższa (faktura papieru negatywu) |
| Rozmiar i waga sprzętu | Duży i ciężki | Nieco mniejszy i lżejszy |
| Proces chemiczny | Złożony, z oparami rtęci | Złożony, ale bezpieczniejszy |
Co łączyło wszystkie pierwsze aparaty fotograficzne?
Niezależnie od tego, czy mówimy o aparacie Niépce’a, dagerotypowym Giroux, czy kalotypowym Talbota, wszystkie wczesne konstrukcje miały ze sobą wiele wspólnych cech, które dzisiaj wydają się wręcz archaiczne. Praca z nimi była prawdziwym wyzwaniem i wymagała od fotografa ogromnej cierpliwości i precyzji:
- Rozmiar i waga: Były to urządzenia duże, ciężkie i nieporęczne. Transportowanie ich, zwłaszcza w plener, było prawdziwą ekspedycją.
- Konieczność użycia statywu: Ze względu na długie czasy naświetlania, statyw był absolutnie niezbędny. Nie było mowy o robieniu zdjęć „z ręki”.
- Brak migawki: Współczesna migawka nie istniała. Jej rolę pełnił dekielek obiektywu, który po prostu zdejmowano i zakładano w celu rozpoczęcia i zakończenia ekspozycji.
- Brak wizjera: Nie było mowy o patrzeniu przez wizjer i komponowaniu kadru. Ostrość ustawiano na matówce, czyli szklanej płytce umieszczonej z tyłu aparatu, na której rzutował się odwrócony obraz.
- Długie czasy naświetlania: Czasy ekspozycji były liczone w minutach, a nawet dziesiątkach minut. To wymuszało stosowanie specjalnych uchwytów i podparć, aby modele portretów mogli pozostać nieruchomi.
Kiedy fotografia dotarła do Polski i kto był jej pionierem?
Co ciekawe, dagerotypia dotarła na ziemie polskie niezwykle szybko, bo już w 1839 roku, czyli w tym samym roku, w którym Daguerre ogłosił swój wynalazek. To pokazuje, jak wielkie było zainteresowanie nową technologią. Wśród pionierów polskiej wczesnej fotografii warto wymienić Jędrzeja Radwańskiego, który nie tylko wykonywał zdjęcia, ale także konstruował własne aparaty. Kluczową postacią był również Karol Beyer, który w latach 40. XIX wieku otworzył w Warszawie jeden z najbardziej znanych zakładów fotograficznych. Sprzęt, którego używano na ziemiach polskich, bazował na francuskich wzorcach były to właśnie te drewniane, skrzynkowe aparaty, o których rozmawialiśmy.
Jakie dziedzictwo pozostawiły po sobie pierwsze aparaty fotograficzne?
Patrząc na te wielkie, drewniane skrzynki z mosiężnymi obiektywami, trudno nie uśmiechnąć się na myśl o dzisiejszych smartfonach, które mieszczą się w kieszeni i potrafią robić zdjęcia w ułamku sekundy. Jednak mimo tej ogromnej ewolucji, fundamentalne idee pionierów przetrwały. Koncepcja utrwalania obrazu za pomocą światła, rola obiektywu w zbieraniu i ogniskowaniu promieni, a także potrzeba materiału światłoczułego to wszystko pozostało niezmienne. Rozwój optyki, chemii światłoczułej i, oczywiście, elektroniki, pozwolił na miniaturyzację i automatyzację, ale to właśnie te pierwsze, prymitywne aparaty utorowały drogę do świata, w którym fotografia jest wszechobecna i dostępna dla każdego.